Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie, a także do prawidłowego działania i wygodniejszej obsługi. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług i innych witryn.
Masz możliwość zmiany preferencji dotyczących ciasteczek w swojej przeglądarce internetowej. Jeśli więc nie wyrażasz zgody na zapisywanie przez nas plików cookies w twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki, lub opuść naszą witrynę.
Jeżeli nie zmienisz tych ustawień i będziesz nadal korzystał z naszej witryny, będziemy przetwarzać Twoje dane zgodnie z naszą Polityką Prywatności. W dokumencie tym znajdziesz też więcej informacji na temat ustawień przeglądarki i sposobu przetwarzania twoich danych przez naszych partnerów społecznościowych, reklamowych i analitycznych.
Zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies możesz cofnąć w dowolnym momencie.
Premiera drugiej generacji EOS-a R8 to ukłon w stronę mniej zaawansowanych użytkowników, którzy szukają aparatu pełnoklatkowego w umiarkowanej cenie. Pierwszym tego typu modelem w systemie RF był EOS RP, a później jego następca, R8. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że zarówno pierwsza, jak i nowa, druga wersja R8 będą równocześnie dostępne w sprzedaży. Canon pozycjonuje R8 Mark II powyżej R8, a poniżej R6 Mark II. Przyjrzyjmy się zatem, co dzisiejsza nowość oferuje swoim odbiorcom.
Canon zdecydował się pozostawić ten sam sensor, co w R8, a także R6 Mark II. Mamy zatem do czynienia z 24-megapikselową matrycą Dual Pixel, pracującą pod kontrolą procesora Digic X. Natywny zakres czułości ISO pozostał bez zmian i wynosi 100-102400, można go rozszerzyć w górę do ISO 204800 oraz w dół do ISO 50.
Jednym z najważniejszych udogodnień w R8 Mark II jest obecność stabilizacji sensora, której skuteczność Canon określa na 7.5 EV. To z pewnością podnosi atrakcyjność tego modelu i czyni go bardziej funkcjonalnym.
----- R E K L A M A -----
Wbrew plotkom, producent nie pozbył się w całości migawki mechanicznej. Obok stricte elektronicznej (do 1/16000 s) mamy bowiem do dyspozycji elektroniczną pierwszą kurtynę migawki, z mechaniczną drugą. Dzięki temu zachowujemy możliwość synchronizacji z błyskiem do 1/200 s (1/250 s z lampami Canona).
Autofokus teoretycznie wykorzystuje ten sam system Dual Pixel CMOS AF II, o 100% pokryciu kadru. Mamy na szczęście kilka zmian. Delikatnie spadła liczba punktów wybieranych samodzielnie (z 4897 do 4368 sztuk), ale poprawiono czułość systemu z -6.5 do -7.5 EV.
Producent chwali się poprawą działania algorytmów sztucznej inteligencji związanych z wykrywaniem ludzi, zwierząt i pojazdów, a także skuteczności śledzenia, nawet gdy fotografowany obiekt zostanie zasłonięty na chwilę przez inny. Pojawiła się również funkcja priorytetu wcześniej zarejestrowanych osób. Podczas pierwszych testów AF nie dał żadnych powodów do narzekań, ostrzenie odbywało się bowiem szybko, celnie i bez zawahań.
Szybkość zdjęć seryjnych z migawką elektroniczną pozostała na tak samo wysokim poziomie 40 kl/s, co w R8. Wprowadzono natomiast znaną już innych zaawansowanych modeli funkcję „Pre-Continuous shooting”, czyli zapisywania zdjęć w buforze sprzed całkowitego przyciśnięcia spustu migawki. R8 Mark II może zarejestrować maksymalnie 20 zdjęć z ostatniej 0.5 sekundy, a zatem tyle samo, co np. EOS R6 Mark II. Przy migawce mechanicznej z elektroniczną pierwszą kurtyną tempo spada do 6 kl/s.
Wygląd korpusu to chyba największe zaskoczenie, które rzuca się w oczy już przy pierwszym kontakcie z R8 Mark II. Projektanci Canona w dużej mierze zrezygnowali z zaokrąglonych, obłych kształtów i postawili na proste, kanciaste wykończenie. Nam skojarzył się on w pewnym stopniu ze średnioformatowym GFX-em 100 II. Jeśli chodzi o materiały wykorzystane do budowy, to mamy tu magnez, aluminium oraz żywicę poliwęglanową i włókno szklane. A także coś, co docenią wszyscy korzystający z aparatu w plenerze – uszczelnienia. Tego aspektu próżno szukać w EOS-ie RP czy R8, a pomaga zabezpieczyć sprzęt przy niekorzystnych warunkach atmosferycznych. Nie jest to z pewnością poziom oferowany przez np. EOS-a R5 Mark II, ale do zastosowań amatorskich powinien wystarczyć.
Mimo zmiany kształtu i swoistego „wyprostowania” rękojeści aparat leży w dłoni całkiem wygodnie, choć uchwyt pozostaje dość niski. Gumowe pokrycie ma zupełnie inną niż dotychczas, nowoczesną fakturę, ale nadal zapewnia dobrą przyczepność do skóry.
W ofercie Canona będzie dostępny niewielki uchwyt poprawiający trzymanie pozbawiony dodatkowych elementów sterujących. Z pewnością poprawia on komfort użytkowania i w istotnym stopniu rozwiązuje kwestię umiarkowanej wysokości aparatu.
W układzie elementów sterujących zaszło kilka zmian, które warto tu przytoczyć. Na górnej ściance zrezygnowano z przełącznika między fotografowaniem i filmowaniem, a został on zintegrowany z włącznikiem aparatu. Koło trybów pracy zyskało pozycję S&F (filmowanie w szybkim i zwolnionym tempie) i C3, ale usunięto tryb hybrydowy automatyczny oraz filtrów twórczych. Przycisk filmowania dodatkowo pozwala teraz obracać zdjęcia w trybie odtwarzania.
Na tylnej ściance widzimy, że poprzesuwano trochę większość przycisków, co raczej nie będzie miało zasadniczego wpływu na obsługę aparatu. Miłym dodatkiem jest bez wątpienia dżojstik, ułatwiający przede wszystkim przesuwanie punktów i stref autofokusa. Można też nim oczywiście nawigować po menu.
Za zasilanie R8 Mark II odpowiada ten sam akumulator LP-E17, co u poprzednika. Wg specyfikacji pozwoli on na wykonanie 220 zdjęć przy kadrowaniu na LCD, co stanowi ok. połowy wydajności ogniwa LP-E6 w R6 Mark II.
Projektanci Canona rozdzielili komorę baterii oraz slot kart SD spod jednej klapki, przez co nośniki pamięci umieszczamy z prawego boku aparatu. Naszym zdaniem takie rozwiązanie jest optymalne i możemy je pochwalić. Aparat jest kompatybilny z kartami SD, SDHC oraz SDXC i wspiera standard UHS-II.
Jeśli chodzi o porty komunikacyjne, to zgromadzono je na lewej ściance aparatu. Zestaw złącz jest taki sam jak w R6 II. Mamy zatem:
lewa kolumna:
wejście mikrofonowe (3.5 mm),
wyjście słuchawkowe (3.5 mm),
złącze wężyka spustowego (E3),
prawa kolumna:
wyjście mikro HDMI (typu D).
złącze USB 3.2 Gen 2 typu C,
Zarówno ekran LCD, jak i wizjer pozostały bez zmian względem poprzednika. 3-calowy wyświetlacz ma rozdzielczość 1.62 miliona punktów, jest dotykowy i zainstalowano go na obrotowym przegubie. EVF z kolei to układ o powiększeniu 0.7x i rozdzielczości 2.36 miliona punktów. Jakość obrazu w wizjerze nie daje szczególnych powodów ani do krytyki, ani pochwał. Biorąc pod uwagę klasę aparatu, jest po prostu wystarczająca. Lepszy celownik znajdziemy np. w EOS-ie R6 Mark II. Ekran natomiast spisuje się bardzo dobrze, łącznie z responsywnym interfejsem dotykowym.
Z innych funkcji warto wymienić nowocześniejszy moduł komunikacyjny Wi-Fi, który zyskał możliwość pracy w paśmie 5 GHz, a także obecność 16 filtrów barwnych (w tym nowych: Negative Filmtone i Positive Filmtone), adresowanych głównie do filmowców.
Ciekawie zapowiada się nowe rozwiązanie umożliwiające stworzenie krótkiego klipu wideo, czy modelu 3D w oparciu o pojedynczą fotografię. Całość ma wykorzystywać architekturę matrycy Dual-Pixel, gdzie każdy sensel tworzą dwie fotodiody. Już teraz w plikach Dual-Pixel RAW możemy dokonywać niewielkich zmian punktu ostrości, położenia bokehu i redukcji odblasków. Odpowiednie oprogramowanie (Dual Pixel 3D Converter) będzie w stanie zrekonstruować kształt fotografowanego obiektu na podstawie jednego zdjęcia z EOS-a R8 Mark II (nawet JPEG-a) z informacjami o głębi, a w efekcie – stworzyć krótki materiał filmowy lub model 3D. Jak to będzie wyglądać w praktyce – przekonamy się dopiero przy okazji pełnego testu aparatu.
Okiem filmowca
Jako że Canon EOS R8 Mark II bazuje na tym samym sensorze co jego poprzednik, to w zasadniczych kwestiach filmowych w porównaniu z tym ostatnim zmieniło się niewiele. Nadal mamy zatem możliwość nagrywania w 4K z prędkością do 60 kl/s (bez przycięć pola widzenia i używając nadpróbkowania) oraz Full HD do 180 kl/s.
Zmieniło się jednak sporo wartych odnotowania aspektów użytkowych. Po pierwsze, podobnie jak w innych nowszych Canonach, wybór kodeka jest teraz niezależny od profilu obrazu i obejmuje bazujące na H.264 XF-AVC S (4:2:0 / 8-bit lub 4:2:2 / 10-bit) i będący wariantem H.265 kodek XF-HEVC S (4:2:0 / 10-bit lub 4:2:2 / 10-bit). Nowa opcja pojawiła się też wśród kodeków audio, gdzie obok 16-bitowego AAC znajdziemy też bezkompresyjny 24-bitowy kodek LPCM.
Samych profili obrazu również przybyło – pojawiły się zarówno filmowe opcje takie jak Hybrid Log Gamma czy Canon 709 (Canono Log 3 był już w poprzedniku i tu też jest, zabrakło jednak Canon Loga 2), jak i filtry dające wiele opcji filmowo wyglądającego obrazu bez konieczności uciekania się do skomplikowanej korekcji barwnej (przedstawiliśmy je tutaj).
Nowością w linii EOS RP / EOS R8 jest też obecność stabilizacji matrycy. Co ciekawe, może ona współpracować nie z dwoma, jak miało to miejsce we wszystkich aparatach Canona do tej pory, a aż czterema różnymi wariantami stabilizacji cyfrowej. Nie omieszkamy poświęcić im więcej uwagi przy okazji testu nowego modelu.
Inne warte wspomnienia zmiany to tryb pracy jako kamera sieciowa zgodny ze standardem USB Video Class (nie jest wymagana instalacja dodatkowych aplikacji). Może on działać maksymalnie w 4K w 30 kl/s i obsługuje jednoczesne zasilanie przez USB, choć funkcja ta wymaga obniżenia rozdzielczości do Full HD. Osoby występujące przed kamerą docenią z kolei znany dobrze użytkownikom aparatów z linii V tryb prezentacji produktów obecny w menu autofokusa. Z pomocą tego ostatniego możemy też wymusić przyciskiem rozostrzenie kadru, które często robi się manualnie pod koniec ujęcia.
Jeśli chodzi o elementy, które nie zmieniły się względem poprzednika, to są to: bateria, wizjer, ekran, zestaw portów komunikacyjnych (z „małym” HDMI) oraz pojedyncze gniazdo kart pamięci. Choć to ostatnie przynajmniej znajduje się za osobną klapką, a nie razem z baterią. Wszystko to powoduje, że sporym konkurentem dla R8 Mark II może być dostępny na promocjach w podobnej cenie model EOS R6 Mark II, który co prawda wymusza zmianę kodeka przy wyborze niektórych profili obrazu, ale ma większą baterię i dwa gniazda kart. Decyzja może zatem nie być łatwa.
Podsumowanie
Prezentując EOS-a R8 Mark II, Canon zapełnił pewną lukę pomiędzy amatorskim R8, a zauważalnie bardziej zaawansowanym R6 Mark II. Dzisiejsza nowość wnosi dwie główne zmiany względem poprzednika: stabilizację oraz uszczelnienia, czym zbliża się funkcjonalnie do wyżej pozycjonowanej „szóstki”. Ta druga ma oczywiście kilka zalet nad R8 Mark II – lepszy wizjer elektroniczny, znacznie większą baterię, czy podwójny slot kart pamięci. Obecnie, R6 Mark II wypada nawet korzystniej cenowo, kosztuje bowiem 6650 zł, a zatem 1240 zł mniej od nowej R8-ki. To oczywiście kwota startowa, która z pewnością z czasem nieco spadnie. Przykładowo, R8 wszedł na rynek z ceną 8830 zł, a obecnie można go kupić za 4750 zł. Gdy R8 Mark II będzie mieć przewagę nad R6 Mark II w postaci niższej ceny, wówczas jego atrakcyjność powinna wzrosnąć.
Zapraszamy też do obejrzenia galerii zdjęć przykładowych (m.in. z modelką), wykonanych przedprodukcyjnym egzemplarzem EOS-a R8 Mark II.
Na koniec podajemy sugerowane ceny brutto aparatu Canon EOS-a R8 Mark II, a także zaprezentowanej przy okazji nowej lampy błyskowej i uchwytu.
Canon EOS R8 Mark II – 7890 zł,
Canon EOS R8 Mark II + RF 24–105 mm f/4–7.1 IS STM – 9650 zł,
Canon EOS R8 Mark II + LP-E17 (dodatkowa bateria) – 8000 zł,
Wygląda na to, że korzystasz z oprogramowania blokującego wyświetlanie reklam.
Optyczne.pl jest serwisem utrzymującym się dzięki wyświetlaniu reklam. Przychody z reklam pozwalają nam na pokrycie kosztów związanych z utrzymaniem serwerów, opłaceniem osób pracujących w redakcji, a także na zakup sprzętu komputerowego i wyposażenie studio, w którym prowadzimy testy.
Będziemy wdzięczni, jeśli dodasz stronę Optyczne.pl do wyjątków w filtrze blokującym reklamy.